darmowa dostawa od 229zł

Babcia Stasia ma swój niezmienny rytuał: zanim w ogóle zacznie mieszać ciasto, z ogromną uważnością otacza opieką każdy składnik. Wszystkie produkty lądują przy rozpalonym kominku, aby powoli nabrały domowego ciepła. To właśnie ten spokój i odpowiednia temperatura sprawiają, że ciasto później tak pięknie wyrasta.

Do tego przepisu idealnie nadaje się nasza ekologiczna mąka pszenna typu 500. Ma niezwykle delikatną strukturę, a naturalny gluten zawarty w ziarnie nadaje pączkom pożądaną elastyczność i sprężystość. Dzięki niej wypieki są miękkie, pulchne i po prostu rozpływają się w ustach. Nasze ziarna pochodzą wyłącznie z lokalnych gospodarstw rolnych. Mąka jest czysta, pozbawiona polepszaczy, dodatków czy wybielaczy. Pamiętajcie, że typ 500 to najbardziej wszechstronny wybór – idealny do słodkich i wytrawnych wypieków, czy do zagęszczania domowych sosów.
Masło klarowane ghee nie tylko nadaje pączom głęboką, kuszącą woń, ale też nie pozwala wyschnąć.
Każdy pączek nadziewałyśmy duetem powideł śliwkowych oraz naszą aromatyczną różą ucieraną z cukrem. To połączenie nadaje im subtelnej słodyczy i przywołuje wspomnienia z dzieciństwa.
Dziś z ogromną radością dzielimy się z Wami przepisem, który nigdy nie zawodzi. Choć wymaga czasu i cierpliwości, finalny efekt z nawiązką wynagradza każdą minutę pracy w kuchni.
1kg ekologicznej mąki pszennej 500
14g suchych drożdży
½ szklanki cukru
starta skórka z jednej cytryny
150ml roztopionego, przestudzonego masła klarowanego ghee
10 żółtek
500ml ciepłego mleka
50ml spirytusu (by pączki nie piły tłuszczu podczas smażenia)
smalec do smażenia, u nas 6 kostek
cukier puder do posypania
Zacznij od najważniejszego – od temperatury. Pączki nie lubią pośpiechu ani zimna. Składniki wyciągnij odpowiednio wcześniej z lodówki i postaw przy grzejniku. Nawet mąka i jajka powinny mieć przynajmniej temperaturę pokojową.

Do dużej miski przesiej 3 łyżki mąki, dodaj drożdże i 3 łyżki cukru, a następnie wlej około 100 ml ciepłego (lecz niegorącego!) mleka. Dokładnie wymieszaj i odstaw zaczyn pod przykryciem w ciepłe miejsce na około 25 minut. Zaczyn urośnie i pięknie się spieni. W tym czasie żółtka utrzyj z cukrem.

Gdy zaczyn wyrośnie, można dodać pozostałą przesianą mąkę, utarte żółtka oraz skórkę z cytryny. Spokojnie wyrabiaj ciasto, dodając mleko w miarę potrzeby. Po chwili możesz dodać roztopione masło klarowane oraz spirytus. Możesz skorzystać z pomocy robota kuchennego lub wyrabiać ciasto ręcznie – u nas trwało to około 40 minut, aż stało się gładkie, lśniące i zaczęło odchodzić od ręki.

Kiedy ciasto nabierze odpowiedniej konsystencji, przykryj je ściereczką i umieść w ciepłym miejscu. Powinno podwoić swoją objętość, co może potrwać do 1,5 godziny. W tym czasie możesz wymieszać powidła śliwkowe z różą ucieraną; dzięki temu nadzienie nabierze głębokiego smaku.

Wyrośnięte ciasto podziel i rozwałkuj na grubość 1,5 cm na podsypanej mąką stolnicy. Większą szklanką (u nas o średnicy 5 cm) zaznacz rozmieszczenie pączków, a pośrodku każdego koła wyłóż pół łyżeczki nadzienia i przykryj drugim rozwałkowanym płatem ciasta. Wyraźnie zobaczysz, gdzie znajduje się nadzienie – tą samą szklanką wykrój pączki. Dzięki tej metodzie brzegi ładnie się zlepią, a powidła nie będą wyciekać. Proces powtarzaj aż do wykorzystania całego ciasta. Pączki odłóż na podsypanej mąką deseczce, przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na około 30 minut.

Po wyrośnięciu pączki smaż wolno pod przykryciem, a po obróceniu – już bez przykrycia. Temperaturę smalcu sprawdzałyśmy za pomocą kawałków ziemniaka: gdy ziemniak zaczyna łapać kolor, tłuszcz jest gotowy do smażenia. Rumiane i chrupiące pączki wyciągaj łyżką cedzakową, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Po ostygnięciu oprósz je cukrem pudrem.
W duchu naszej zasady zero waste i szacunku do składników, szkoda byłoby zmarnować aż 10 białek! Jeśli nie masz czasu na pieczenie dzisiaj, białka możesz z powodzeniem zamrozić w słoiczku i wykorzystać przy kolejnej okazji!